Ceny materiałów budowlanych w Polsce odnotowały po raz kolejny spadek w listopadzie 2024 roku, kontynuując trend korekcyjny zapoczątkowany jesienią tego roku. Według najnowszego raportu publikowanego przez branżowe źródła, przeciętne koszty surowców i wyrobów budowlanych zmniejszyły się średnio o 0,4 proc. w porównaniu z październikiem.
Stal budowlana liderem spadków
Najwyraźniejsze obniżki dotknęły segment stali budowlanej, gdzie ceny pręty żebrowanego spadły o 2,1 proc., osiągając poziom około 2850 złotych za tonę. To już trzeci z rzędu miesiąc, kiedy stal odnotowuje wyraźne korekty cenowe po długim okresie wzrostów obserwowanych w pierwszej połowie roku.
Eksperci rynkowi wiążą te zmiany z osłabieniem popytu inwestycyjnego oraz stabilizacją cen surowców na rynkach międzynarodowych. Jak wskazuje analiza Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, sektor budowlany przechodzi obecnie fazę normalizacji po burzliwym okresie pandemicznym i pocovidowym.
Cement i materiały ceramiczne również zanotowały spadki, choć bardziej umiarkowane. Cena cementu portlandzkiego CEM I 42,5R obniżyła się o 0,8 proc., osiągając średnio 385 złotych za tonę. Analogiczne obniżki objęły większość wyrobów ceramicznych, w tym pustaki i cegły klinkierowe.
Drewno konstrukcyjne w dół
Sektor materiałów drzewnych podobnie wpisał się w spadkowy trend. Tarcica konstrukcyjna potaniała średnio o 1,2 proc., przy czym największe korekty dotyczyły drewna iglastego klasy C24, powszechnie wykorzystywanego w budownictwie jednorodzinnym.
Przedstawiciele tartaków tłumaczą obniżki słabnącym popytem ze strony deweloperów oraz zwiększoną podażą drewna na rynku europejskim. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, liczba pozwoleń na budowę w trzecim kwartale 2024 roku spadła o 8,3 proc. rok do roku, co bezpośrednio przekłada się na zapotrzebowanie na materiały budowlane.
Inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku materiałów izolacyjnych i wykończeniowych. Styropian fasadowy oraz wełna mineralna utrzymały stabilne ceny, a niektóre rodzaje izolacji odnotowały nawet wzrosty rzędu 0,5-1,0 proc. Producenci argumentują to rosnącymi kosztami energii oraz surowców petrochemicznych.
Rynek mieszkaniowy hamuje
Listopadowe dane Związku Banków Polskich pokazują, że wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych spadła o 12,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. To kolejny sygnał ostudzenia na rynku nieruchomości, które bezpośrednio wpływa na popyt na materiały budowlane.
Maria Kowalska, analityk zespołu sektorowego PKO BP, zwraca uwagę na korelację między aktywnością deweloperów a cenami materiałów: „Obserwujemy wyraźne spowolnienie w segmencie mieszkaniowym. Deweloperzy ostrożniej podchodzą do nowych inwestycji, co naturalnie przekłada się na mniejsze zamówienia materiałów i presję na obniżenie cen”.
Podobne wnioski płyną z raportu Polskiego Związku Firm Deweloperskich, który wskazuje na 15-procentowy spadek sprzedaży nowych mieszkań w trzecim kwartale 2024 roku. Firmy deweloperskie coraz częściej wstrzymują rozpoczynanie kolejnych etapów inwestycji, czekając na stabilizację rynku.
Perspektywy na przełom roku
Prognozy na pierwsze miesiące 2025 roku pozostają ostrożnie pesymistyczne dla branży budowlanej. Analitycy przewidują kontynuację trendu spadkowego w cenach podstawowych materiałów budowlanych, choć tempo korekt może ulec spowolnieniu.
Czynnikiem niepewności pozostają koszty energii oraz ewentualne zmiany w polityce klimatycznej Unii Europejskiej, które mogą wpłynąć na produkcję materiałów energochłonnych. Dodatkowo, zbliżająca się zima tradycyjnie oznacza sezonowe osłabienie aktywności budowlanej, co może dodatkowo przyspieszyć korekty cenowe.
Branżowi eksperci podkreślają jednak, że obecne spadki mają charakter korekcyjny po okresie znacznych wzrostów z lat 2021-2023. Długoterminowo popyt na materiały budowlane powinien się ustabilizować wraz z realizacją programów mieszkaniowych oraz inwestycji infrastrukturalnych finansowanych ze środków europejskich.
Przedstawiciele hurtowni budowlanych sygnalizują już pierwsze oznaki stabilizacji w segmencie detalicznym, gdzie ceny dla klientów indywidualnych spadają wolniej niż w handlu hurtowym. To może oznaczać, że najintensywniejsza faza korekt cenowych dobiega końca, a rynek wchodzi w fazę konsolidacji na niższym poziomie cenowym.