Ratujmy polskie dworki, ale nie „Pałacykiem Plus”

Ratujmy polskie dworki
Ratujmy polskie dworki. Źródło: jarko7/Pixabay.com

Politycy w Polsce tak mają. Potrafią ośmieszyć ważny temat i sprowadzić go do poziomu absurdu. Tak jest na przykład z ochroną polskich zabytków. W Polskim Ładzie przewidziano gigantyczną ulgę podatkową dla posiadaczy zabytkowych dworków. Media od razu skojarzyły temat z osobą Daniela Obajtka i jego majątkiem. Ulgę nazwano prześmiewczo „Pałacykiem Plus”. Szkoda, że w tym wszystkim nikt tak naprawdę nie pomyślał o zabytkowych domostwach. Ratujmy polskie dworki, ale nie „Polskim Ładem”.

O dramatycznej sytuacji zabytkowych domów i dworków w naszym kraju wie chyba każdy. kto wybrał się na wschodnie przedmieścia Warszawy lub na śląską prowincję. Wiele pięknych budowli pamiętających jeszcze czasy rozbiorów niszczeje. Jeśli nic nie zrobimy będzie tylko gorzej.

ZOBACZ TEŻ: WSZYSTKIE FELIETONY NASZEGO REDAKTORA NACZELNEGO [KLIKNIJ TUTAJ]

Kontrowersyjna ulga w „Polskim Ładzie”

„Na czym polega „Pałacyk Plus”? Zgodnie z założeniami ulgi inwestor, który dokona zakupu nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków, może od podstawy opodatkowania odliczyć nawet do 500 tys. zł. Warunkiem otrzymania ulgi jest udokumentowanie, iż zabytek ten remontujemy – niezależnie od kwoty, którą na ten remont wydaliśmy. W praktyce wystarczy zatem przeznaczyć na ten cel nawet kilka złotych” – poinformował portal Gazeta.pl.

W dużym uproszczeniu tak można podsumować główne założenia tej ulgi. Pikanterii całej dodaje fakt, że rząd nie pochwalił się tą zmianą w podatkach. O możliwości odliczenia sobie rzekomych kosztu remontu od podatku poinformowali niezależni dziennikarze i ekonomiści. Całą sprawę oczywiście połączono z osobą prezesa Orlenu z nadania obecnej władzy, który posiada zabytkowy pałacyk. Ten w oświadczeniu odciął się od zarzutu, że ulga była ustawiona pod niego.

Dlaczego rzekomego? Bo w praktyce nikt nie będzie sprawdzał jak właściciel opiekuje się posiadanym zabytkiem. Ba, tuż po skorzystaniu z ulgi może taki zabytek sprzedać. A szkoda, bo w Polsce mamy gigantyczny problem z dbaniem o zabytkowe nieruchomości.

ZOBACZ TEŻ: MIKROKAWALERKI NISZCZĄ ZABYTKOWE KAMIENICE [KLIKNIJ TUTAJ]

Ratujmy polskie dworki. Dlaczego to takie ważne?

Dlaczego takie ważne jest ratowanie polskich dworków i innych budynków mieszkalnych pamiętających jeszcze czasy zaborów lub nawet demokracji szlacheckiej? Odpowiedź jest prosta… jest ich bardzo mało.

Pamiętające czasy przedrozbiorowe dworki na polskich ziemiach są rzadkością. I nie chodzi tu tylko o zniszczenia wojenne. Tego typu zabudowań powstało niewiele w porównaniu do krajów zachodnich. Polska królewska była krajem bardzo biednym. Adam Leszczyński w „Ludowej Historii Polski” pisze, że przez całe dekady XVII wieku na terenie ówczesnej wschodniej Rzeczpospolitej budowano raptem… kilkadziesiąt murowanych budowli! Głównie mowa tu o kościołach, twierdzach czy magnackich pałacykach. Przeciętnego polskiego chłopa tak naprawdę aż do końca II wojny światowej nie było stać na postawienie nawet częściowo murowanego domostwa.

ZOBACZ TEŻ: TAK MIESZKAJĄ POLACY. ZATRWAŻAJĄCE DANE [KLIKNIJ TUTAJ]

Smutna historia przedwojennych budynków

Naszych rodzimych zabytków pamiętających czasy sprzed I wojny światowej mamy mało. Ale to jedna strona medalu. Druga jest taka, że na skutek II wojny światowej w skład Polski weszły tzw. Ziemie Odzyskane ( woj. warmińsko-mazurskie, woj. zachodniopomorskie, woj. lubuskie, większość woj. dolnośląskiego i Pomorze Gdańskie). Na tych terenach ostało się nieproporcjonalnie więcej zabytkowych domów, pałacyków, zamków, fabryk czy innych elementów infrastruktury pamiętających dawne czasy.

W okresie PRLu niestety masa wspomnianych przeze mnie zabudowań została zburzona, ogołocona, lub popadła w ruinę. Sowieci masowo wywozili w głąb ZSRR tory kolejowe, elementy fabryk oraz cenne zabytkowe przedmioty. Z kolei polscy komuniści traktowali opuszczone zabudowania jako rezerwuar dobrej jakości czerwonej cegły. A do tego darmowej. To, plus niechęć do restauracji poniemieckich budowli „bo faszystowskie i germańskie” spowodowało, że bezwzględna grabież sprawiła większe szkody materialne od zniszczeń wojennych! Fakt ten jest opisany w wielu pracach historycznych, ale pozostaje on w Polsce „niepoprawnym politycznie”.

Oczywiście, ten akapit z ziemiami poniemieckimi napisałem w ramach ciekawostki. Faktem jest jednak to, że na skutek wojny straciliśmy od 25 do 33 proc. zabudowań murowanych, które znajdowały się w obecnych granicach Polski.

Po co wspominam o tych niewesołych czasach w naszej historii? Skala wspomnianych przeze mnie zniszczeń w centralnej i zachodniej części Polski oraz wielowiekowego zacofania na wschodzie, powinna nam uzmysłowić, jak ważne jest dbanie o nasze zabytki. Zwłaszcza, że Polacy mogą pochwalić się piękną historią.

Tymczasem czasy III RP nie przyniosły rządzącym i całemu społeczeństwu refleksji w kwestii ochrony polskiego dziedzictwa. Masa zabytków: małych domków, kościołów a nawet zamków po prostu stoi i niszczeje. Państwo robi za mało, żeby o nie zadbać i je chronić.  Urynkowienie gospodarki po 1989 roku nie zapobiegło dewastacji zabytków przez firmy i prywatne osoby. Konserwatorzy zabytków bardzo często są bezradni wobec zniszczeń, a zasądzane za takie czyny kary są śmiesznie niskie. Deweloperzy bezkarnie niszczą stare ruiny i stawiają na ich miejscach nowe osiedla.

Szczytem patologii jest wyprzedawanie przez państwo lub samorząd zabytkowych obiektów deweloperom. Jednocześnie w teorii nie wydają zgody na ich przebudowę/wyburzenie. A po deweloper kupuje nieruchomości? Przecież to jasne, że taki system będzie powodował nadużycia!

ZOBACZ TEŻ: ARCHITEKTURA. NAJNOWSZE WIADOMOŚCI [KLIKNIJ TUTAJ]

Ratujmy polskie dworki. Co zrobić?

Dobra, nieco zboczyłem z tematu tych dworków. Uważam, że są one (podobnie jak zapomniane zamki) perełką naszej zabytkowej architektury i naprawdę warto, żeby państwo o nie zadbało. Co zatem można by zrobić? Oto moje wstępne propozycje:

  • Stworzyć w resorcie kultury i dziedzictwa narodowego specjalny fundusz dla gmin, z którego środki trafiały by na odbudowę i ochronę NAJCIEKAWSZYCH zabytków. Obecnie zabytki są „gorącym kartoflem” dla wielu samorządów i wolą one je odsprzedać np. deweloperom.
  • Wprowadzić wyższe kary za równanie z ziemią zabytkowych budowli cennych z punktu widzenia historii, architektury czy dziedzictwa narodowego.
  • Rozszerzyć uprawnienia konserwatorów zabytków w szczególnych przypadkach.
  • Stworzyć (na szczeblu ministerialnym) listę najciekawszych zabudowań na terenie kraju, które pilnie wymagają remontu i/lub ochrony przed wyburzeniem.
  • Wprowadzić dofinansowania dla ubogich osób, które zamieszkują/posiadają zabytkowe domy, których nie są w stanie utrzymać. To bardzo częsta bolączka w małych miasteczkach i wsiach ziem „odzyskanych”.
  • Wprowadzić (na szczeblu lokalnym lub państwowym) sensowny program wsparcia dla nabywców zabytków, którzy chcieliby je odrestaurować.
  • RAZ NA ZAWSZE zamknąć sprawę własności utraconej na mocy Dekretu Bieruta i ewentualnych roszczeń z tego tytułu. Wiele dworków i pałacyków niszczeje ponieważ ich właściciele uciekli z Polski ze strachu przed władzą „brunatną” i „czerwoną”. Obecnie często nie sposób ustalić prawowitych spadkobierców takich nieruchomości.

Czytelnik może zarzucić mi, że moje propozycje są zbyt ogólne, lub nawet częściowo już realizowane. Zgoda. Nie jestem prawnikiem specjalizującym się w przepisach dot. zabytkowych nieruchomości. Chyba jednak każdy miłośnik historii, który przeczyta ten przydługi felieton zgodzi się, że sytuacja polskich zabytków (w tym pałacyków i dworków) wymaga natychmiastowej poprawy… i ośmieszenie tego tematu ulgą „Pałacyk Plus” w ramach Polskiego Ładu w niczym tu nie pomoże.

Mateusz Balcerek

Ratujmy polskie dworki. Jak poprawić sytuację zabytkowych budynków w Polsce? Podziel się swoją opinią w komentarzu pod tekstem.

Zobacz też: Perfect Space. Najlepsza firma od wykończeń wnętrz w Warszawie i okolicach [KLIKNIJ TUTAJ]

Redakcja Oceniamy Deweloperów nie ponosi odpowiedzialności za komentarze napisane przez czytelników portalu.