Rynek wtórny batem na deweloperów? Mam taką nadzieję

Chociaż sytuacja na rynku nieruchomości coraz bardziej pogarsza, to deweloperzy deklarują, że nie zamierzają obniżać cen mieszkań. Cóż, ich prawo, ale wolny rynek sprawi, że być może już wkrótce zostaną do tego zmuszeni.

Prezes Dom Development Jarosław Szanajca w niedawnym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” zapowiedział, że deweloperzy nie obniżą cen. To dość odważna zapowiedź biorąc pod uwagę, że sytuacja na rynku pierwotnym jest coraz trudniejsza. Chętnych na zakupy mieszkaniowe brak – banki nie chcą udzielać kredytów hipotecznych. Mało tego, w innej wypowiedzi cytowanej przez ISBNews.pl stwierdził, że jego spółka nie zamierza nawet obniżyć branży.

Wypowiedź, właściciela jednej z największych firm deweloperskich w Polsce powinna ugasić nadzieję tych, którzy liczą na spadki lub chociaż zahamowanie cen mieszkań. Pytanie tylko, czy deweloperzy są w stanie narzucać swoje ceny dla całego rynku nieruchomości? Moim zdaniem nie.

To co napiszę może być wielkim zaskoczeniem. Wbrew powszechnej opinii deweloperzy nie są jakimiś baronami rynku mieszkaniowego w Polsce. Z danych portalu Get Home wynika, że w całym 2020 roku rynek pierwotny stanowił jedynie 42 proc. wolumenu sprzedaży domów i mieszkań. Przed pandemią ten odsetek był jeszcze mniejszy. Eksperci tego samego portalu poinformowali niedawno, że luka między liczbą sprzedanych mieszkań z rynku wtórnego, a pierwotnego znowu się Co to oznacza? Deweloperzy po prostu nie są w stanie dyktować cen w nieskończoność. Potencjalni klienci mogą się od nich odwrócić.

ZOBACZ TEŻ: DEWELOPERZY REZYGNUJĄ Z BUDÓW GARAŻY. DLACZEGO TO GROŹNE? [KLIKNIJ TUTAJ]

Rynek wtórnego szansą dla kupujących i batem na deweloperów

Wbrew większości ekspertów twierdzę, że spadek ofertowych cen mieszkań nadejdzie ze strony rynku wtórnego. Dlaczego? Jest kilka powodów, z którymi trudno polemizować. Osoba, która sprzedaje mieszkanie z rynku wtórnego bardzo często ponosi dużo mniejsze (lub wręcz zerowe) koszty nabycia takiego mieszkania. Właściciel mógł kupić takie mieszkanie wiele lat temu za ułamek ceny rynkowej. Mógł też je zwyczajnie otrzymać w spadku nie płacąc za nie nawet złotówki. Tymczasem same koszty zakupu gruntu i ukończenia inwestycji przez dewelopera to około 80 proc. ceny ofertowej. Deweloper nie może zbytnio zejść z ceny bo nie tylko nie zarobi, ale wręcz straci! Posiadacz mieszkania „po babci” nie ma takiego problemu.

Co z tego wynika? Konkluzja jest prosta – jeżeli ceny mieszkań będą zbyt wyśrubowane i nie będzie na nie popytu, to sprzedający będą musieli je obniżyć. Pierwsi zrobią to posiadacze lokali z rynku wtórnego, którzy będą zniecierpliwieni zamrożeniem kapitału, a 5 proc. ceny nie zrobi dla nich dużego wrażenia. Mam nadzieję, że w ślad za nimi pójdą też deweloperzy. Kryzys na rynku to nie jest dobry czas na utrzymywanie rekordowych, 30-procentowych marż.

Na koniec ważna uwaga. Średni i mali deweloperzy już teraz obniżają ceny mieszkań. Co ciekawe, robią to po cichu. Więcej przeczytacie o tym [TUTAJ]

Redakcja Oceniamy Deweloperów nie ponosi odpowiedzialności za komentarze napisane przez czytelników portalu.